Rebelianci na rynku kawy

Rebelianci na rynku kawy

Opublikowany

W półtora roku trzech kolegów stworzyło drugą co do wielkości sieć kawiarni w Polsce. Nie mają żadnego lokalu, nie oferują nawet franczyzy – ich narzędziem jest internet

A konkretnie aplikacja, która łączy kawoszy z kawiarniami. Taki kawowy iTaxi. Łukasz Kosman, Jakub Wojtczak i Mikołaj Marchewka, twórcy Projektu Rebel, ambicje mają ogromne. Chcą by ich Project Rebel był największą, a w każdym razie najbardziej rozpoznawalną kawową marką premium na świecie. Jak twierdzą niczego podobnego do ich pomysłu nikt jeszcze na świecie nie wdrożył. A jest naprawdę prosty: stworzyli internetową nakładkę dla niezależnych kawiarni, których wciąż jest więcej niż tych skupionych w sieciach. Zaczęli w lutym 2016 roku a do ich wirtualnej sieci należy już 114 kawiarni z Warszawy, Krakowa i Poznania. W Polsce większą sieć – 138 lokali – ma tylko Costa Coffee, jeśli nie liczyć 155 kawiarni i przestrzeni kawiarnianych McCafe w restauracjach McDonald's.– Tak czy inaczej, dziś 70 procent klientów jako ulubioną wskazuje kawiarnię sieciową, my chcemy przejąć ten ruch, zwłaszcza tych, którzy kochają kawę, pasjonują się jej smakiem, aromatem, sposobami jej przygotowania i skierować ich do unikalnych, niezależnych kawiarni, gdzie taką kawę znajdą – mówi Łukasz Kosman, prezes spółki Projekt Rebel.Zdaniem Jarosława Frontczaka, analityka firmy PMR Research, rynek kawy w Polsce czeka taka zmiana jakiej na piwnym rynku dokonały piwa rzemieślnicze, czy wcześniej na rynku wina droższe wina z najlepszych apelacji, choć wciąż przeważać będą sieciówki. – Niemniej Project Rebel pokazuje, że za pomocą jednej, pomysłowej aplikacji, można zbudować ciekawy biznes o sporym potencjale. Może pomóc niezależnym pojedynczym kawiarniom, których wciąż jest w Polsce dużo, przebić się do wymagających klientów, także tych, którzy preferują sam napój kawowy, bez dodatków – mówi Jarosław Frontczak. Moda na kawy kawy speciality, parzone metodami alternatywnymi, a więc dripy, aeropress, frenchpress czy chemex rozwija się właśnie w kawiarniach niezależnych.
Aplikację Rebel, dostępną w App Store oraz w Google Play, pobrało już ponad 20 tys. osób. Jej użytkownicy kupują punkty Rebel i płacą nimi za wybraną kawę. Punkty te przechodzą na konto kawiarni po wpisaniu podanego przez baristę kodu. Firma Kosmana, Wojtczaka i Marchewki reguluje fakturę wystawioną przez kawiarnię.Jednorazowo można kupić do 50 punktów (za 99 zł) i zapłacić za kawę nawet o 50 proc. mniej niż klient, który nie korzysta z systemu Rebel. I tak w kawiarniach współpracujących z Projektem Rebel (ich mapę zawiera aplikacja) espresso ma – jak we Włoszech – stałą cenę i kosztuje 2 punkty, czyli 3,96 zł (nad Tybrem – 1 euro) zaś cappucino o punkt więcej. W Rebel dostępne są też modne dziś kawy alternatrywne.Projekt Rebel nie jest abonamentem, punkty można wykorzystać na każdą, nawet indywidualnie skonfigurowaną kawę (np. powiększoną o kolejne espresso czy połączoną z mlekiem sojowym). – To jest system win-win. Kawiarnie oddając znaczną część swej marży zyskują lojalnych klientów. A klienci płacą za dobrą kawę mniej i mają gwarancję jej stałej ceny – mówi Łukasz Kosman. O przychodach i zyskach swojej firmy mówi mniej chętnie, podając, że Projekt Rebel na razie dokłada do interesu, choć tylko minimalnie. Zapewnia, że liczba użytkowników aplikacji Rebel rośnie, a wraz z nią liczba zamówień w kawiarniach partnerskich. Realizują ich one nawet tysiąc dziennie.
– Zapewne będzie rosnąć, bo wieści o takich programach rozchodzą się szybko, ale Rebel skupi raczej klientów niszowych, smakoszy, którzy są bardzo lojalni, influencerów. Raczej nie zagrozi kawiarniom sieciowym – mówi Tomasz Krajewski, prezes firmy SkyCash, specjalizującej się w systemach obsługujących płatności mobilne.
Jego zdaniem w oparciu o jedną aplikację można zbudować ciekawy biznes, ale musi ona wnosić nową wartość. W przypadku Rebel są to nowe miejsca, które można odkrywać poprzez dobrej jakości kawę i które w przeciwieństwie do sieciówek mają klimat.
Nad jakością kawy w partnerskich kawiarniach czuwa barista i właściciel palarni kawy Mikołaj Marchewka, aplikację Rebel zbudował Jakub Wojtczak, Łukasz Kosman wciela w życie strategię firmy. Wcześniej, w 2015 roku, Kosman i Wojtczak uruchomili platformę Appetiq umożliwiającą zdalne zamawianie dań w restauracjach w centrach handlowych. Obaj działali razem w Audiotece, której Kosman był prezesem.Ekspansję zagraniczną trójka trzydziestolatków chce zacząć w przyszłym roku i to od Berlina. Uznają go za europejską stolicę „trzeciej fali kawowej”, czyli przestawiania się coraz większych grup konsumentów na kawy najwyższej jakości, zwane kawami speciality. Drugą falą były sieciówki.

Artykuł pojawił się na stronie: http://pierwszymilion.forbes.pl/project-rebel-aplikacja-obnizajaca-cene-kawy,artykuly,213740,1,1.html

Kopiuj tekst

Udostępnij

Powiązane artykuły
Brytyjczycy przerzucają się na cyfrowe bilety kolejowe

temu

Do końca przyszłego roku w Anglii i Walii pasażerowie będą mogli zrezygnować z papierowych biletów kolejowych. Takie są założenia rządu, który na początku października przedstawił projekt upowszechnienia tzw. inteligentnych biletów. Wdrożenie będzie kosztować Brytyjczyków ok. 80 mln funtów.
Trzykrotny wzrost stawek parkingowych w Śródmieściu uzależniony będzie od płac

temu

Ministerstwo Rozwoju chce wprowadzić nowy mechanizm ustalania taryf za parkowanie oraz mandatów za brak tych opłaty. Potwierdzi się jednak zapowiedź, że maksymalna stawka za godzinę postoju w śródmieściu wzrośnie z 3 do 9 zł, a kara za brak biletu parkingowego z 50 do 200 zł.
Tańszy transport poza godzinami szczytu

temu

Elektroniczne bilety na autobus czy tramwaj, kupowane w aplikacji mają więcej zalet, niż widać na pierwszy rzut oka. Przede wszystkim to wygoda, szczególnie gdy goni nas czas: trzy kliknięcia na telefonie, których można dokonać już w tramwaju, zamiast szukać budki lub automatu. Cyfryzacja ma jednak w sobie też potencjał inteligentnych rozwiązań i tak jest właśnie w tym przypadku: elektroniczne bilety można wykorzystywać np. do prowadzenia aktywnej polityki cenowej. Tak jak to robią w Singapurze czy San Francisco, gdzie miasta eksperymentują z różnymi taryfami zależnymi od pory dnia.
Dworce kolejowe bez kas: coraz więcej biletów sprzedawanych w Internecie

temu

Kiedy w maju ruszył remont poznańskiego Dworca Zachodniego, największe emocje wśród pasażerów wzbudziła sprawa zamknięcia kas biletowych. Wszystko przez  tymczasowy kontener z kasami, który stanął przed zamkniętym dworcem. „To tak kuriozalne, że aż piękne. Zamykamy jeden dworzec po to, żeby przed nim postawić kontener z kasami”, w rozmowie z Gazetą Wyborczą ironizował Arkadiusz Borkowski, prezes stowarzyszenia Inwestycje dla Poznania, które walczy o uruchomienie kas w starym budynku. Nie jest to wcale pewne, bo trend jest dokładnie odwrotny: z dworców znikają kasy , a coraz więcej biletów sprzedawanych jest za pośrednictwem nowoczesnych kanałów sprzedaży: w automatach albo przez mobilne aplikacje IC Mobile Navigator albo Skycash.